— Porywająco



— Porywająco pani mówiła — pośpieszył z zapewnieniem. Musiałaby nie być kobietą, aby nie zareagować na komplement. Wykorzystał okazję. Całując wysmukłą dłoń przedstawił się: Skarżyński. — O! — stwierdziła nie bez zdziwienia. — Czyżbym miała przyjemność z krewnym słynnego lotnika? Nie podjął dyskusji. Rozpoczęła się znajomość. Nie, nie zanosiło się na mezalians. Jemu wystarczało, że od czasu do czasu przebywał w towarzystwie pani Stefanii. Poza oficjalną zażyłość, na jaką stać dwoje ludzi walczących o jedną sprawę, nie wykraczali. Nadchodziło warszawskie powstanie. Tak pokierowała swoimi znajomościami gdzieś na wyższym szczeblu, iż oficerem do spraw specjalnych w jej zgrupowaniu mianowano porucznika „Kosa". Był tam figurą. Prokurator, sędzia śledczy i wykonawca sprawiedliwości w jednej osobie. Rozdzielił ich dopiero obóz pruszkowski. Przypuszczała, że na stałe. Ona w czterdziestym siódmym wróciła do Warszawy. Starannie ukrywała swoje arystokratyczne pochodzenie. Opowiadano przeróżne historie. Lepiej siedzieć cicho. Zaangażowała się jako urzędniczka w Ministerstwie Aprowizacji. Ktoś tam jednak szybko się zorientował, że jak na owe czasy miała nieprzeciętne wykształcenie, a przy tym znajomość kilku języków. Trafiła do jednej z central bankowych. Awansowała. Była dobrą urzędniczką, otrzymywała liczne nagrody i okolicznościowe premie. Brała tojak najgorszą jałmużnę. Zagryzała wargi i zamykała się w sobie. Jedynym zapomnieniem była praca — długie kolumny cyfr w rozrachunkach międzynarodowych. Z czasem jej życie stało się coraz bardziej schematyczne. Praca— —dom, dom—praca. Gości nie przyjmowała i nie udzielała się nigdzie na zewnątrz.



MENU



ArrayPrzeprowadzona
Pani Roma rencistka
W śledztwie Eleonora
Trzeciego dnia
Mecenasa Włodzimierza
EWA
Dla emerytowanej
— Panie poruczniku
— Proponuję dokonać
— Mąż dwoje dzieci
—Kiedy pani poznała
Po powrocie do
Index
Szerokim echem
— Porywająco






/0/asc|/0/desc|/0/desc|/0/desc|/2/asc