Pani Roma rencistka
Pani Roma, rencistka z Pruszkowa, która dwa razy w tygodniu przyjeżdżała sprzątać u doktorostwa, nie zdążyła za zdrowymi. Nie mogła się jeszcze przyzwyczaić do protezy, którą otrzymała dopiero teraz, w pięćdziesiątym czwartym, dzięki związkowi inwalidów wojennych. Szła z dworca jako ostatnia, a że była „średniego wzrostu, nie brzydka i nie ładna", Wojtek i jego przyjaciel Włodek uśmiechnęli się do siebie porozumiewawczo. Los bywa złośliwy. Ich zachowanie przyjęła na opak. — Chuligani! Bandyci! — zaczęła histerycznie krzyczeć. Znalazł się milicjant. Niech pani Roma wybaczy pomyłkę teraz po latach, w imieniu bohatera książki. Działania, zmierzające do ustalenia tajemniczej „Ani", prowadzone były w sposób kompleksowy. Podporucznik Jan Lepszy już czwarty tydzień systematycznie odwiedzał przeróżne instytucje w śródmieściu. Ubywało ulic, a rezultat żaden. Na koniec zostawił Kruczą. Wszedł do masywnego budynku o piaskowej elewacji. Sprawdzał w kadrach stertę akt. O czternastej wybrał jedną z teczek. To mogła być rzeczywiście ona. Eleonora W., lat 29, panna, zamieszkuje w Pruszkowie, w czasie wojny członek organizacji — łączniczka ps. Ania.